Obecny czas: Pon Sie 19, 2019 12:32 am

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




 Strona 1 z 29 [ 423 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 29  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Ateo coming out
PostWysłany: Wto Gru 16, 2008 12:02 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 05, 2008 1:04 pm
Posty: 819
Miejscowość: Zawadzkie
Skoro tak uporczywie i szeroko omawiamy temat osób niepełnosprawnych chciałbym w tym miejscu zająć się kolejną mniejszością w naszym kraju, która ma jeszcze gorsze lobby niż ON i jest napiętnowana jak żadna inna. Nawet homoseksualiści nie odczuwają takiej presji społecznej jak osoby niewierzące w boga osobowego i w żadne inne siły nadprzyrodzone ingerujące w nasze życie.

Na początku chciałbym przedstawić rozmowę Joanny Rutkowskiej z Mariuszem Agnosiewiczem o świętach u ateistów, zamieszczoną na stronie Racjonalista [1].


Ateista na święta


Amerykański socjolog Phil Zuckerman pokusił się o ciekawe badania. Przeanalizował dane dotyczące religii w krajach całego świata i stwierdził, że około 750 milionów ludzi nie wierzy w Boga, bogów lub inne ponadnaturalne siły. W Polsce według danych GUS, co najmniej 3 mln osób nie deklaruje przynależności do Kościołów i związków wyznaniowych.

Co ci wszyscy ludzie robią w grudniowy wigilijny wieczór… Uwierzyć, że nie wierzą? O świętach Bożego Narodzenia widzianych okiem ateisty opowiedział „Kurierowi Wolskiemu" Mariusz Agnosiewicz — założyciel i redaktor naczelny portalu Racjonalista.pl.

Joanna Rutkowska: Zbliża się Boże Narodzenie, święto odczuwalne przez nas niemal w każdym aspekcie życia. Jak ten czas spędzają osoby niewierzące?

Mariusz Agnosiewicz: Jeśli w ich otoczeniu dominują osoby religijne, ateiści płyną najczęściej z kolędowo-choinkowym nurtem. Próba kontestowania w takim otoczeniu świąt czy nawet tylko próba uniknięcia osobistego zaangażowania, może skutecznie zepsuć rodzinną atmosferę. Dlatego też ateiści tacy dla świętego spokoju łamią się opłatkiem czy śpiewają kolędy, a bywa że i na pasterki chodzą. Miejmy jednak na uwadze to, że nie jest to dla nich często łatwy okres, kiedy zmusza się ich do praktyk, które są im obce światopoglądowo.

Jeśli jednak ateiści stanowią gdzieś zwartą grupę, to bywa, że starają się zagospodarować święta alternatywnie. Świętowanie w okresie przesilenia zimowego – zwycięstwa światła nad ciemnością czy życia nad śmiercią — ma znacznie starsze korzenie niż nasza obecna tradycja religijna, toteż bardzo łatwo zuniwersalizować odniesienia świąteczne w tym okresie.

Jedna z naszych grup młodych ateistów, w Grudziądzu, organizuje świąteczne spotkanie dyskusyjne “Niewierzący w Wigilię. Gdzie kończy się tradycja świecka, a zaczyna religijna”. Nie będzie opłatka, lecz pierniczki w kształcie rybek Darwina. Niestety wierzący, najczęściej wykpiwają takie formy wspólnotowe niewierzących, odnosząc je do prób sztucznej kreacji “świeckiej tradycji” okresu PRL. To jednak zupełnie co innego. To inicjatywy samorzutne, oddolne, inicjowane także przez młodych, którzy robią to, bo czują taką potrzebę. Jestem przekonany, że to będzie się rozwijać. Warto to szanować. Każdy ma prawo do takiego świętowania, jakiego pragnie, o ile nie czyni przez to niemożliwym lub uciążliwym świętowania swego bliźniego innowiercy.

Czy ateiści w ogóle obchodzą jakieś święta?

Oczywiście. Na ogół jednak są to święta związane z wartościami ogólnoludzkimi, jak choćby święto praw człowieka 10 grudnia. Myślę, że najwięcej ateistów świętuje Dzień Darwina. Z różnych względów to akurat święto jest szczególnie ważne dla ateistów. Darwin jest dla ateistów symbolem wyzwolenia światopoglądowego. Darwinizm jest też afirmacją pozytywnego ateizmu, takiego, który krzewi naukowy punkt widzenia. Tyle że święta ateistyczne nie polegają na czynnościach kultowych czy rytualnych. To nade wszystko zintensyfikowane oddziaływanie na intelekt, ale bez zaniedbywania sfery uczuć. Są jeszcze i inne święta niewierzących, lecz bardziej lokalne. W ogóle świętowanie przez niewierzących jest znacznie bardziej zindywidualizowane.

Jakimi zasadami kierują się niewierzący w życiu codziennym?

Na ogół podobnymi co ludzie wierzący. Generalnie rzecz biorąc wszyscy jesteśmy socjobiologicznie z grubsza uwarunkowania do podobnych zachowań społecznych. Choć inaczej swoje zasady i wartości uzasadniamy. Ponieważ jednak ateiści zmuszeni są do budowania własnych uzasadnień swoich wyborów moralnych, toteż system wartości ateistów ma większą szansę być bardziej przemyślanym i lepiej uzasadnionym. Mniej chętnie też ma na względzie różnice światopoglądowe i narodowościowe, jest zorientowany bardziej uniwersalnie, na całą ludzkość. Dla mnie prywatnie najważniejsze wartości w życiu to twórczość, poznawanie, doskonalenie, poprawianie, przekształcanie. Czyli to wszystko, co pozostawia mój jednostkowy ślad w kulturze, co jest nie tylko społecznie pożyteczne, ale indywidualnie jest pewną formą ateistycznej nieśmiertelności.

Jak doszedł pan do swojego ateizmu?

Stało się to wówczas, kiedy się zorientowałem, że moim praktykom religijnym przestały towarzyszyć myśli o Bogu. W szkole podstawowej byłem mocno zaangażowany w życie parafialne i kościelne. Ale wiązało się to również z osobistym stosunkiem i odniesieniem do Boga. Później zauważyłem, że praktykuję pewne czynności rytualne, lecz nie myślę już o Bogu. Było to przy końcu szkoły podstawowej. W szkole średniej zrezygnowałem już z praktyk i wypisałem się z lekcji religii. Ponieważ “ateista” to było straszne słowo, więc przez myśl mi nie przyszło, że mój stan jest tak poważny. Zacząłem określać się “agnostykiem”. Wtedy rozpoczął się etap intensywnych refleksji nad tą cała moją niewiarą, czytania wielu książek związanych z tematyką okołoreligijną i kościelną. Po tych lekturach wiedziałem już, że wyrok brzmi: ateista. Dziś określanie siebie mianem ateisty sprawia mi przyjemność i jest powodem do dumy. Uważam bowiem, że jest przejawem mocnej psychiki i odwagi gotowość zmierzenia się z przemijalnością.

Podsumowując, będzie Pan świętował Boże Narodzenie w tym roku?

Każdy kolejny rok napawa mnie coraz większą nadzieją i optymizmem, mam więc zawsze w tym okresie dobre powody do świętowania zwycięstwa Światła. Ściągam do Warszawy z drugiego końca Polski najbliższą rodzinę, mamę i siostrę. Będziemy wspólnie świętować, również nasze rodzinne więzi. Jeśli jesteś ateistą i chcesz cokolwiek świętować, to znaczy, że poradziłeś sobie z twardą rzeczywistością. Można by zatem rzec, że ateista świętujący, to ateista zweryfikowany.

Dziękuję za rozmowę.

[1] http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6255



_________________
Gdzieś między hutą, a kajakiem..
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Wto Gru 16, 2008 12:40 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Mar 19, 2008 10:49 pm
Posty: 922
Miejscowość: Zawadzkie
Grzesiek napisał:
Skoro tak uporczywie i szeroko omawiamy temat osób niepełnosprawnych chciałbym w tym miejscu zająć się kolejną mniejszością w naszym kraju, która ma jeszcze gorsze lobby niż ON i jest napiętnowana jak żadna inna. Nawet homoseksualiści nie odczuwają takiej presji społecznej jak osoby niewierzące w boga osobowego i w żadne inne siły nadprzyrodzone ingerujące w nasze życie.

Uważam że ateizm jest indywidualną rzeczą każdego człowieka a kalectwo to przymusowe bycie w stanie niesprawności w wyniku choroby lub błędu lekarskiego albo wypadku i tu jest zasadnicza różnica pomiędzy "ON" a "Ateistami" do których i "ON" także nalezą, więc dla mnie nie ma znaczenia kto w co wierzy, jedynie liczy się człowiek....



_________________
N. Cz.
   
 
 Temat postu: Re: Ateo coming out
PostWysłany: Wto Gru 16, 2008 5:06 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
grzesiek napisał(a):Skoro tak uporczywie i szeroko omawiamy temat osób niepełnosprawnych chciałbym w tym miejscu zająć się kolejną mniejszością w naszym kraju, która ma jeszcze gorsze lobby niż ON i jest napiętnowana jak żadna inna. Nawet homoseksualiści nie odczuwają takiej presji społecznej jak osoby niewierzące w boga osobowego i w żadne inne siły nadprzyrodzone ingerujące w nasze życie.


Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. W kraju, gdzie 90% społeczeństwa (ponoć) stanowią katolicy jest nie do pomyślenia, aby o tym mówić.
A szkoda, bo nieznajomość historii Krk jest porażająca. Nie tylko historii Krk, ale również własnego kraju, Europy i świata oraz wpływu, jaki wywarł twór zapoczątkowany przez Konstantyna.
Dzisiaj, gdy tak dużo mówi się o zbrodniach komunizmu i rozliczaniu winnych, może należałoby przypomnieć zbrodnie o wiele cięższe i jak na ironię, popełnione w imię wiary. Tej wiary, która (ponoć) jest tą jedną jedyną i najprawdziwszą
Może należałoby z równą zaciętością rozliczyć spadkobierców tych, co stosy rozpalali. W przeciwieństwie do komunistów, oni nadal są u władzy i mają się dobrze. Nawet bardzo dobrze.
Grzegorzu, poruszony przez Ciebie temat nie można zamknąć w kilku zdaniach. To temat rzeka. Ciekawy jestem, czy znajdą się chętni do rzeczowej dyskusji.

Norbi zwrócił uwagę, że wiara, czy ateizm jest osobistym wyborem każdego z nas. Natomiast niepełnosprawności się nie wybiera. Zatem nie można porównywać tych dwóch grup osób, ponieważ mylimy pojęcia.
Wiara, czy wyznawanie jakieś ideologii odnosi się do duchowości, natomiast niepełnosprawność ma charakter fizyczny.
Nie uważałbym też, że mamy do czynienia z grupami mniejszościowymi. ON raczej można policzyć. Ateistów i agnostyków też. Ostatnio są robione badania w tym zakresie.
Co ciekawe, badania wiernych w kościołach z roku na rok wykazują spadek zainteresowania tą instytucją. Może za jakieś naście, czy dziesiąt lat będziemy mówić o mniejszości.

Pozdrawiam.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Wto Gru 16, 2008 6:36 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 05, 2008 1:04 pm
Posty: 819
Miejscowość: Zawadzkie
Zgadzam się że obu apektów porównywac nie można i nawet nie próbuję tego robić.

Nachbar w płeni się z Tobą zgadzam. Kilka zdań to zdecydowanie za mało. Na szczęście powtaje mnóstwo księżek na ten temat.

Jak pisał Bertrand Russell: "Przez ostatnie czterysta lat, kiedy rozwój nauki ukazywał stopniowo ludziom wiedzę o otaczającym świecie i uczył, jak opanowywać siły natury, duchowieństwo toczyło skazaną na porażkę walkę przeciw nauce na froncie astronomii i geologii, anatomii i fizjologii, biologii, psychologii i socjologii. Wyparci z jednych pozycji, zajmowali inne. Poniósłszy klęskę w dziedzinie astronomii, dokładali wszelkich starań, by nie dopuścić do rozwoju geologii. W biologii zwalczali Darwina, a w dzisiejszych czasach przeciwstawiają się naukowym teoriom w dziedzinie psychologii i edukacji. Na każdym kolejnym etapie starają się, by społeczeństwo zapomniało o ich wcześniejszym obskurantyzmie i nie rozpoznało obskurantyzmu współczesnego."

Ale skolei Goethe zauważył, ż jest wiele głupoty w prawach Kościoła, ale chce on panować i do tego musi mieć ograniczone masy, które się korzą i które się nadają, by nad nimi panować. Wysokie, bogato dotowane duchowieństwo nie boi się niczego bardziej niż oświecenia dołów.

Teraz nikt nie pamięta lub nie chce pamiętać Świętej Inkwizycji, palena na stosie, indeksu ksiąg zakazanych, a jak już ktoś o tym wspomni to przecież jest przeszłość i religia kieruj się miłością i tolerancją dla innych. Szczególnie dobrze to widać na przykładzie miłości z 11 września czy po zamachach w Madrycie czy Londynie, a tolerancję po stosunku do chociażby homoseksualistów. Bardzo dobrze, że to zauważyłeś :)



_________________
Gdzieś między hutą, a kajakiem..
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Gru 17, 2008 10:17 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
A moim zdaniem, każdy w coś wierzy .
Polecam artykuł WPROST z ostatniego numeru . Zaczyna się tak :
W co wierzą uczeni
Numer: 51/52/2008 (1356)

Nie ma ludzi niewierzących. Ludźmi wierzącymi są naukowcy, a nawet ateiści. Wierzymy po prostu w różne rzeczy. To nieprawda, że badacze nie wierzą w nic, czego nie udowodnią. Gdyby tak było, nie byliby w stanie prowadzić badań, nie byliby ludźmi. Bo ludzie to istoty wierzące.
Znaczenie wiary wykracza poza granie religii. Ludzie, którzy w coś wierzą, choćby w swą szczęśliwą gwiazdę, lepiej sobie radzą w życiu niż osoby domagające się dowodów.
– Wierzę, że nie jesteśmy sami, ale nie potrafię tego udowodnić – mówi Carolyn Porco, weteranka programów NASA. Podobne przekonanie wyraża większość uczonych w sondażu „W co wierzymy, ale nie potrafimy tego udowodnić" przeprowadzonym przez magazyn internetowy „Edge".............


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Gru 17, 2008 1:55 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Mar 19, 2008 10:49 pm
Posty: 922
Miejscowość: Zawadzkie
Tu się zgadzam z tobą, Mariuszu, że każdy w coś wierzy... Nawet Grzesiek wierzy że w nic nie wierzy... A jednak w coś wierzy...:) :)



_________________
N. Cz.
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Gru 17, 2008 7:34 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
Mariusz napisał(a):A moim zdaniem, każdy w coś wierzy .
.

Co innego wiara w różne rzeczy, a co innego wiara w rozumieniu religijnym.
W poprzednim poście wspomniałem o nieznajomości historii i wpływie Krk. Podobnie można powiedzieć o nieznajomości religii światowych.
Rzymski katolicyzm jest jedną z religii światowych. Podobnie jak inne zbudowany jest (jeżeli można tak powiedzieć) na podobnych zasadach.
Jest niewidzialny bóg, którego - z wyjątkiem proroka - nikt nie widział, prorok i uczniowie proroka. Są również święte księgi, które potwierdzają wizje proroka.
Oczywiście żadna religia nie byłaby w stanie się dłużej trzymać, gdyby nie rzesze wiernych. Tych pozyskuje się na różne sposoby, przeważnie wykorzystując do tego strach, a niekiedy przemoc.
Później wierni przekazują "swoją" wiarę z pokolenia na pokolenie.

Dla podkreślenia swojego znaczenia póżniejsi uczniowi uczniów proroka utrzymują podział na duchowieństwo i świeckich.
Ci pierwsi to hierarchowie, którzy, podając się za namiestników bożych, roszczą sobie prawo panowania nad świeckimi. Hierarchowie stanowią zamknięty krąg, do którego może się dostać tylko taka osoba, która przejdzie kolejne stopnie wtajemniczenia.
Świeccy to wierni, którzy wykonują nakazy i polecenia hierarchów.

W każdej religii nie ma znaczenia w co się wierzy, gdyż najważniejsze jest posłuszeństwo wiernych względem duchownych. Nie ma również znaczenia, czy przekaz duchownych jest zgodne ze źródłem wiary, czyli świętymi księgami.

Do czego jest zdolna osoba pozostająca pod wpływem duchownych dowiadujemy się z wiadomości o samobójczych atakach fanatyków religijnych.
Zresztą przykładów niem musimy daleko szukać. Wystarczy się rozejrzeć.


Myślę, że na dzisiaj wystarczy.

Pozdrawiam.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Gru 18, 2008 4:48 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 05, 2008 1:04 pm
Posty: 819
Miejscowość: Zawadzkie
62norbi napisał(a):Tu się zgadzam z tobą, Mariuszu, że każdy w coś wierzy... Nawet Grzesiek wierzy że w nic nie wierzy... A jednak w coś wierzy...:) :)


Największym błędem jest zakładanie, że ateusze w nic nie wierzą. Nie jest to prawda. Ateusze nie wierzą w boga osobowego, który w jakikolwiek sposób ingeruje w nasze życie. Poza tym wierzę w wiele różnych rzeczy. Ateizm nie jest barkiem czy zaprzeczeniem wiary we wszystko!

Większość z Was nie wierzy w Allaha, Balla, Zeusa, wróżkę zębuszkę, Buddę i w innych Bogów. W stosunku do wszystkich tych bogów, oprócz tego jednego, którego Wam w dzieciństwie narzucono jesteście ateistami. A ja poprostu nie wierzę w jednego boga więcej.

Ciekawe jest to, że gdybyście urodzili się np. w Iraku wierzylibyście w Allaha i za niego zabijali. Jakbyście urodzili się w Irlandii zapewne bylibyście protestantami, itd..



_________________
Gdzieś między hutą, a kajakiem..
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Gru 18, 2008 5:44 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Mar 19, 2008 10:49 pm
Posty: 922
Miejscowość: Zawadzkie
A jakbyś się urodził z jakąś chorobą, zachował lub miał wypadek byłbyś stu procentowy"ON". Nie zamierzam wciągać do tematu "ON" lecz nawiązuję do tego co napisał Nachbar, ze wiara w naszych czasach jest wolnym wyborem a kalectwo już nie... Ja natomiast wierzę że... a to moja sprawa w co wierzę i nikomu nic do tego w co ja wierzę.... To czy ktoś w coś wierzy jeśli chodzi o religię powinno być dla każdego "tabu" , osobistą sprawą....



_________________
N. Cz.
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Gru 18, 2008 8:11 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
grzesiek napisał(a):Ciekawe jest to, że gdybyście urodzili się np. w Iraku wierzylibyście w Allaha i za niego zabijali. Jakbyście urodzili się w Irlandii zapewne bylibyście protestantami, itd..

Grzegorzu, poruszyłeś bardzo istotne zagadnienie. Wiąże się to z tym, co wcześniej napisałem. Otóż każda religia utrzymuje się dzięki rzeszom wiernych. Dla duchowieństwa najważniejszym jest, aby wiara przechodziła z pokolenia na pokolenie. To zapewnia duchownym byt i daje nieograniczone możliwości w manipulowaniu ludźmi. W tym celu każde nowo narodzone dziecię poddawane jest indoktrynacji. Nim dorośnie traci zdolności samodzielnego myślenia. Jest zaprogramowanym narzędziem w ręku duchownego. W dodatku bezwolnym, bo nawet późniejsze wykształcenie nie likwiduje skutków indoktrynacji. Tkwi to w człowieku jak kod genetyczny.

A jakie to ma znaczenia dla świata? Bardzo ważne, bo gdyby nie fundamentalizm religijny świat uniknąłby wielu wojen. Bardzo wielu.
W kilku słowach nie można tego opisać.
I chyba najtragiczniejsze w tym jest to, że każdą religię stworzył człowiek, aby zapanować nad innym człowiekiem.
Z założenia miało to złagodzić obyczaje i nadać duchowy wymiar.
Jeszcze dzisiaj głośno mówi się o wartościach, jakie daje człowiekowi wiara.
Znając historie powstania kilku głównych religii i dokonania na przestrzeni wieków, jakie miały miejsce dzięki tym religiom, mam inne zdanie.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Gru 18, 2008 9:49 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Nachbar napisał(a):A jakie to ma znaczenia dla świata? Bardzo ważne, bo gdyby nie fundamentalizm religijny świat uniknąłby wielu wojen. Bardzo wielu.

I tu moim i nie tylko moim zdaniem się mylisz bo religia nie była nigdy przyczyną wojny, zawsze była to polityka oraz chęć posiadania, religia była w tym celu wykorzystywana wyłącznie jako narzędzie a armaty nikt nie wini za wybuch wojny.
Gdyby religia była przyczyną wojen to państwa ateistyczne takie jak np. ZSRR były by co najmniej spokojne jak baranki a wiadomo choćby z naszej historii ze był to jeden z większych agresorów , zresztą Rosja nadal to ciągnie. Komunizm nie był religią jednak potrafił wielu ludziom tak namieszać ze zachowywali się fanatycznie mimo że nie wierzyli w Boga.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Gru 19, 2008 7:44 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
Mariusz napisał(a):
Nachbar napisał(a):A jakie to ma znaczenia dla świata? Bardzo ważne, bo gdyby nie fundamentalizm religijny świat uniknąłby wielu wojen. Bardzo wielu.

I tu moim i nie tylko moim zdaniem się mylisz bo religia nie była nigdy przyczyną wojny, zawsze była to polityka oraz chęć posiadania, religia była w tym celu wykorzystywana wyłącznie jako narzędzie a armaty nikt nie wini za wybuch wojny.

Drogi Mariuszu, forum nie jest miejscem do nauki historii. Tę sam zgłębisz szukając w internecie.
Za moich czasów nie było takich możliwości, więc musiałem ślęczeć nad książkami, aby zgłębić tajemnice nie tylko wiary, ale ukrytej historii świata. Dzisiaj, dzięki postępowi techniki, można to mieć w zasięgu ręki. Wystarczy komputer, dostęp do internetu i....otwarty umysł.
Niestety, ten - o czym napisałem w poprzednim poście - świadomie wyłączają nam rodzice, a duchowni z premedytacją kończą dzieło i powstaje istota ludzka pozbawiona samodzielnego myślenia.

Ale do rzeczy. Twierdzisz, że nie było wojen na tle religijnym? No to poczytaj pod podanym linkiem:
http://www.2l.pl/artykul-22265.html
Dodam, że udział w wyprawach krzyżowych brały również nastoletnie dzieci.
Szukajmy dalej przykładów.

Hołd pruski – geneza, przebieg i skutki.

Z chwilą zawarcia unii polsko-litewskiej, Polska została zaangażowana w konflikt z Zakonem Krzyżackim, który rywalizował z Litwą m.in. o Żmudź, zamieszkałą przez ludność litewską. Ziemie te miały bardzo ważne znaczenie dla Zakonu, bowiem oddzielał one jego tereny od Inflant, gdzie władał połączony z Krzyżakami, Zakon Kawalerów Mieczowych. Stworzenie jednolitości państwa krzyżackiego wymagało więc odebrania Litwinom Żmudzi i narzucenie jej mieszkańcom - poganom, religii chrześcijańskiej. Opanowanie tej ziemi, dokonane przez Krzyżaków, odbyło się właśnie pod pretekstem haseł chrystianizacji. W rzeczywistości było jednak zwykłym, nie mających podstaw prawnych, zaborem ziem należących do innego państwa.

żródło: http://www.bryk.pl/teksty/liceum/histor ... ek/3760-hołd_pruski_geneza_przebieg_i_skutki.html

W dalszej części swojej wypowiedzi nawiązujesz do komunizmu i twierdzisz, że namieszał ludziom w głowie. Dzisiaj jest w modzie rozliczać komunizm za zbrodnie. Ale przecież komunizm - jak sam twierdzisz - był ateistyczny i nie miał na ustach frazesów o bogu.
Zatem porównaj to z tym, co zgotowali ludziom papieże (ponoć) namiestnicy boży na ziemi. Rzekomo nieomylni dokonywali po stokroć okrutniejszych zbrodni i po stokroć podlejszych, gdyż powoływali się przy tym na Boga.
Święta inkwizycja była powołana w 1232 roku papież Grzegorz IX.. Był to najwyższy sąd w sprawach odstępstwa od wiary. Inkwizycja jest to — instytucja powołana specjalnie do niszczenia wszelkiej nieprawomyślności — rozszalała się na dobre dopiero pod koniec XIII wieku. Kościół ponosi winę za jej istnienie. Papież uważał inkwizycje za „źrenice oka” . Inkwizytorzy mieli prawo ścigać herezję wszędzie tam, gdzie wystąpiło choćby podobieństwo jej wystąpienia. W roku 1592 roku został aresztowany w Wenecji były dominikanin Giordano Bruno zajmował się filozofią. Bronił on poglądów m.in. Teorii Kopernika. W 1600 roku został spalony na stosie.
W połowie XVI wieku Święte Oficjum wydało indeks ksiąg zakazanych tzn. zawierającej według Kościoła. Zakazane przez inkwizycję książki czy obrazy palono, a wydawców i autorów spotykały represje. Do pierwszych ofiar odnowionej inkwizycji należeli propagatorzy teorii heliocentrycznej Kopernika. Dzieło Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich" wpisane zostało do Indeksu dopiero w roku 1616, a potem wycofane. W roku 1966 papież Paweł VI uznał Indeks za dokument historyczny i przestał on obowiązywać wiernych. Groźba ekskomuniki za czytanie książek niedozwolonych została odwołana. Święta Inkwizycja była
Propagandą i podporządkowaniem się do kościoła katolickiego i jego zasad. Obawiali się, że ludzie nie będą głosić katolicyzmu i, że ta religia upadnie.

Żródło: http://www.sciaga.pl/tekst/43466-44-swieta_inkwizycja

Oczywiście są inne publikacje na temat ŚI, które wypaczają prawdziwy obraz podając, że w ten sposób Krk bronił się przed ruchami heretyckimi.
Piękne i pełne hipokryzji wytłumaczenie zbrodni, które odbywały się publicznie i na pokaz, aby przez zastraszenie utrzymać władzę.
Winni inkwizycji, a więc zbrodni ludobójstwa, nigdy nie zostali osądzeni i ukarani.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Sty 07, 2009 10:30 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Drogi Mariuszu, forum nie jest miejscem do nauki historii. Tę sam zgłębisz szukając w internecie.


Nie zamierzam tu walczyć z twoimi poglądami, widzę że ciężko pracowałeś kształtując swój światopogląd ale zacytuję treść stron które sam podajesz.
Nie będę tu dyskutował o ich jakości merytorycznej bo internet jest medium cierpliwym chyba bardziej niż papier i przyjmuje wszystko co ktokolwiek napisze na każdy temat.



Wyprawy krzyżowe - przyczyny i skutki.

http://www.bryk.pl/teksty/gimnazjum/his ... kutki.html[/url]

Już z tego krótkiego tekstu widać że przyczyny wojen krzyżowych były czysto prozaiczne: ziemia, wpływy, ochrona interesów.

W dalszej części twojej wypowiedzi potwierdzasz tylko moją tezę że hasło chrystianizacji było tylko bronią a faktycznie przyczyny były zupełnie inne
odbyło się właśnie pod pretekstem haseł chrystianizacji. W rzeczywistości było jednak zwykłym, nie mających podstaw prawnych, zaborem ziem należących do innego państwa.



Skoro uważasz, że religie na świecie to całe zło daj może jakiś przykład społeczeństw które odrzuciły religię i duchową wartość życia, czego dokonały? Jeszcze raz przypomnę ZSRR, kilkadziesiąt lat komunizmu który skasował praktycznie wartości chrześcijańskie wśród ludzi , efekty kurczące się szybkim tempie społeczeństwo, upadek gospodarczy i moralny.Te same procesy działy się w innych krajach komunistycznych, dosięga to także dziś europy zachodniej, odrzucenie tradycyjnych wartości , rodziny, moralności, przynosi skutki w postaci słabej Europy.


Są o wiele bardziej wiarygodne źródła informacji niż skrypty pisane przez nie wiadomo kogo dla gimnazjalistów np.
podaje tu się przynajmniej bibliografię na jakiej podstawie powstał artykuł.

Za moich czasów nie było takich możliwości, więc musiałem ślęczeć nad książkami, aby zgłębić tajemnice nie tylko wiary, ale ukrytej historii świata.

Z kolei za moich czasów szkolnych podręczniki były skażone i zafałszowywały historię a wiedzę można było przyjąć tylko od tych nauczycieli, którzy nie dali się propagandzie.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Sty 07, 2009 7:47 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
Mariuszu, ponieważ jest to temat rzeka, podałem jedynie przykłady i jako potwierdzenie swoich tez powołałem się na pierwsze z brzegu strony w internecie.
Zadałeś mi pytanie:
Skoro uważasz, że religie na świecie to całe zło daj może jakiś przykład społeczeństw które odrzuciły religię i duchową wartość życia, czego dokonały?

Może trafniej zapytać: Jak daleko byłaby dzisiaj nauka, gdyby nie hamulec w postaci hierarchów Krk, co to wszystko wiedzą i znają się na wszystkim?

A co do społeczeństw, to nie trzeba szukać daleko, kraje skandynawskie.
To tak w skrócie.

Co do religii, to nie wnoszą one żadnych wartości, bowiem z założenia służą uzależnianiu człowieka przez człowieka.
Z tych najbardziej znanych każda oparta jest na tych samych zasadach.
Jedną z podstawowych zasad jest pozbawienie samodzielnego myślenia jak najwcześniejszą indoktrynacją. To zapewnia bezpieczeństwo i bezkarność indoktrynującym.

Wspomniałeś o komunizmie i ZSRR, który skasował wartości chrześcijańskie. Jeżeli "wartości chrześcijańskie" mają jakikolwiek wpływ na gospodarkę kraju i morale narodu, to lepiej, aby ich nie było.
Poprzez budowanie kościołów, świątyń, pomników i finansowanie Krk z pieniędzy podatników nie wzrośnie dobrobyt przeciętnemu Kowalskiemu. Raczej odwrotnie. Zabraknie pieniędzy na budowę nowych mieszkań, szkolnictwo, służbę zdrowia, pomoc socjalną itp.
Podobnie jak przez odbywanie codziennie spowiedzi i przyjmowanie komunii naród nie stanie się jedną wielką miłującą się rodziną.
Codzienne statystyki przestępstw i wykroczeń temu przeczą.
Przeczą temu również doniesienia o przestępstwach z udziałem kleru.

Mariuszu, jak wynika z Twojej wypowiedzi uważasz, że komunizm był złem. W każdym razie tak nadal uważa się w kręgach kościelnych. Oczywiście się z Tym zgadzam. Tylko należy po imieniu nazwać to "zło".
Otóż jednym z założeń komunizmu było likwidowanie analfabetyzmu.
A wiesz co to znaczy dla Krk? Ano to, że ludzie już nie musieli tylko słuchać, ale sami potrafili czytać. W dodatku nauka prowadziła do samodzielnego myślenia.
Nie pierwszy to przypadek w historii Krk. Nawet był okres, gdy Biblia była księgą zakazaną. Przez kogo?- przez samego papieża.

Mariuszu, kiedyś też byłem pod wpływem Krk. Ciężko mi było uwolnić się od tego. Ale, gdy zobaczyłem jak wygląda inny świat i inni ludzie, zrozumiałem, że byłem pod wpływem świetnych manipulatorów. W dodatku ofiarujących ułudę za realne pieniądze. Poznałem ten mechanizm i stałem człowiekiem samodzielnie myślącym. Dlatego widzę to, czego inni nie mogą dostrzec.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Sty 09, 2009 10:08 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
A co do społeczeństw, to nie trzeba szukać daleko, kraje skandynawskie.
To tak w skrócie.

Poszukaj sobie w internecie tematu sterylizacja ON oraz osób upośledzonych w Szwecji.

Może trafniej zapytać: Jak daleko byłaby dzisiaj nauka, gdyby nie hamulec w postaci hierarchów Krk, co to wszystko wiedzą i znają się na wszystkim?

Niestety tu się mylisz, jak z rękawa można sypać przykładami naukowców którzy byli duchownymi katolickimi, podam jeden KOPERNIK. Słabo znasz historię skoro tak piszesz.

Każda z cywilizacji jakie istniały na naszym globie miały swoje religie a ich upadek był ściśle związany z upadkiem moralności i odejściem od zasad ich religii.
Żadne przepisy nie zmuszą ludzi do dobrego traktowania ludzi chorych, starszych także osób niepełnosprawnych. Po co te podjazdy, podesty, ruchome schody skoro ma starość dzieci wyrzucają swoich rodziców do altersheim'ów i skazują na śmierć przez eutanazję? Tego pieniądze nie załatwią.


   
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
 Strona 1 z 29 [ 423 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 29  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  

cron