Obecny czas: Sob Gru 14, 2019 10:53 am

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




 Strona 27 z 29 [ 425 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 24, 25, 26, 27, 28, 29  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu:
PostWysłany: Wto Gru 01, 2009 3:56 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Kultura europejska ma swoje korzenie w dziedzictwie kultury greckiej i rzymskiej. Jednak najgłębsze podwaliny są dziełem chrześcijaństwa i Kościoła katolickiego. "Europa jest pierwszym kontynentem, który z całym swym różnorodnym dziedzictwem poddał się wierze chrześcijańskiej" (Jan Paweł II). Chrześcijaństwo na początku znalazło się w trudnym położeniu. Świat rzymski przepojony kulturą grecką składał hołdy wielobóstwu, chrześcijaństwo natomiast niosło wiarę w jednego Boga. Jednak w ciągu trzech stuleci zdobyło pozycję dominującą, mimo prześladowań i obcej mentalności świata antycznego. Stało się to na skutek otwartości religii chrześcijańskiej i jej humanizmu. Za czasów rzymskich, gdy świat był brutalny i burzliwy, Kościół krzepił ducha, niósł pociechę w cierpieniu, nauczał wyrzeczenia się siebie, cierpliwości i miłosierdzia. Zakony i bractwa realizowały przykazanie miłości bliźniego, zajmując się biednymi i opieką nad chorymi, co nie zmieniło się przez dwa tysiąclecia. Były to dzieła miłosierdzia, a nie obowiązek Kościoła. Chrześcijaństwo otwarte na wartości istotnie ludzkie: prawdę, miłość, wolność, spełnia marzenia i postulaty geniuszy świata antycznego: Platona, Arystotelesa, Cycerona, Sofoklesa, Eurypidesa.

A kiedy Cesarstwo Rzymskie legło w gruzach pod ciosami świata barbarzyńskiego, Kościół stał się przestrzenią dla prawa, nauki, sztuki, polityki. Ukrywał i przechowywał w klasztorach wszystko, co zdołano uratować podczas najazdów barbarzyńskich, kultury i wiedzy ludzkiej. W okresie anarchii tworzył społeczeństwo, w którym ład wewnętrzny i duch pokoju był sposobem na życie.

Chrześcijaństwo dokonało syntezy zasadniczych elementów dziedzictwa kultury europejskiej: moralności, nauki i sztuki. Kluczem moralności jest szacunek dla człowieka-osoby ludzkiej. Kościół mówił to, co nikt nie mówił o godności każdego człowieka. Stawał w obronie każdego, szczególnie uciśnionych, pokrzywdzonych, głosząc równość wszystkich wobec prawa. Wniósł w kulturę europejską celowość życia człowieka i jego ostateczny sens. Jest to wkład przełomowy dla całej kultury ludzkiej. Kościół stał się obrońcą rodziny i ogniska domowego.

Głosił wolność jako zasadę życia społecznego, podczas gdy w Grecji Rzymie i judaizmie akceptowano niewolnictwo. Prawo do wolności każdego człowieka przyniósł Chrystus. Europa uczyła się od chrześcijaństwa także sprawiedliwości. Choć sprawiedliwość jako cnota istniała w kulturze greckiej, to traktowana była wybiórczo.

Po upadku Cesarstwa Rzymskiego misję oświeceniową przejął Kościół katolicki. Zakładano szkoły przykatedralne i zakonne. Dzięki temu zaczęto szerzyć oświatę w skali dotąd niespotykanej. Położono fundament pod dalszy rozwój szkolnictwa, którego uwieńczeniem było powstanie uniwersytetów. W średniowieczu są one dziełem Kościoła katolickiego. Przed duchownymi otworzą się na oścież podwoje zgromadzeń jako przed uczonymi i umiejącymi pisać, przed tymi, którzy zdolni są układać na piśmie traktaty, być posłami i mediatorami u władców. Wielcy święci, jak Benedykt, Marcin, Bernard, ponad baszty zamków wynoszą moralną potęgę Kościoła. Uczą pracy, ładu, duchowości. Wielcy papieże uczą pojęcia Kościoła powszechnego, mówią o jedności rodziny ludzkiej.

Świątynie i opactwa stają się ośrodkami łączności społecznej i celami pielgrzymowania. Pielgrzymują ludzie i narody, od królów po najskromniejszych chrześcijan, od świętych aż po publicznych grzeszników czyniących pokutę. Pielgrzymowanie przetrwało w naszej kulturze europejskiej jako akt wiary i chrześcijańskiego świadectwa.

Takie jest dziedzictwo kultury europejskiej. I tego dziedzictwa nie wolno pominąć, zignorować, zapomnieć. Szacunek dla dziedzictwa jest podstawą tożsamości i rozwoju kultury narodów. Jest to "bogactwo zbiorowej pamięci". Dziedzictwo to daje człowiekowi poczucie przynależności i zadomowienia. Zadomowienie czy nawet zakorzenienie nie wyklucza przekraczania granic własnego świata i wymiany wartości Aby jednak istniała wymiana, potrzebne jest zadomowienie i ów skarbiec - dziedzictwo, którym można obdarzać innych. Współczesne pokolenia stają przed zobowiązaniem zachowania i obrony dziedzictwa. Nie chodzi tylko o zachowanie zabytków, dzieł sztuki, ale o zachowanie także żywej kultury, chrześcijańskiego etosu i tradycji.

Jeżeli Europa chce być wierna dziedzictwu, musi odnaleźć drogę do swoich początków. Jest to zasadnicze przesłanie Jana Pawła II dla Europy. O wypełnienie jego apeluje on mocą swojego autorytetu.

Jest w tym i nasze szczególne zobowiązanie wobec nowej konstytucji UE. Temu projektowi, który odrzuca dziedzictwo, musimy powiedzieć - NIE! Walczyć o taką konstytucję, która uszanuje dziedzictwo, naszą wiarę, nasze wychowawcze przesłania i nas samych.

Krystyna Czuba



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Wto Gru 01, 2009 7:57 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
Kultura europejska ma swoje korzenie w dziedzictwie kultury greckiej i rzymskiej. Jednak najgłębsze podwaliny są dziełem chrześcijaństwa i Kościoła katolickiego.

W tych dwóch zdaniach jest jedna prawda i jedno kłamstwo.
Prawda, że Europa ma korzenie w dziedzictwie kultury greckiej i rzymskiej i kłamstwo, że najgłębsze podwaliny dało chrześcijaństwo.
Zatem nie można mówić o "chrześcijańskich KORZENIACH" Europy.
Dalej nie warto komentować, bo zbyt wiele kłamstw i przeinaczeń.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Gru 02, 2009 8:25 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Ależ to merytorycznie opanowałeś, baaardzo przekonująco....



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Gru 02, 2009 8:50 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Euroateiści to durnie


W kościele luterańskim szaleje postęp a ich świątynie zioną tolerancją. Lesbijka została biskupem Uppsali. Nowotwór drąży kościół anglikański – coraz liczniejsi pastorowie przerażeni nowinkami własnej religii rozważają przejście na katolicyzm, a nieliczni myślący hierarchowie negocjują z Watykanem połączenie wspólnot. Źle dzieje się u unitów – hierarchia tego kościoła włączyła się twórczo w proces wybielania ewidentnych bandziorów z OUN i UPA.

Twardym jądrem europejskiego chrześcijaństwa pozostaje katolicyzm. Na jak długo?

Na naszych oczach nasila się walka z kościołem katolickim. W Hiszpanii szaleje lewicowy premier, we Włoszech płaci się słone odszkodowania „pokrzywdzonym” ateistom, dwa tygodnie temu znana z nienawiści do katolicyzmu polska feministka została przewodniczącą komisji Parlamentu Europejskiego d/s przestrzegania świeckiej polityki i rozdziału kościoła od państwa w krajach UE. W RFN i Hiszpanii krzyże ze ścian szkół zdjęto już dawno (opór stawia jeszcze katolicka Bawaria). We Włoszech karczuje się krzyże przydrożne.

Co będzie dalej? Pustka? Chrześcijaństwo różnych odmian stanowiło nie tylko fundament kultury europejskiej ale też integralny element życia codziennego mieszkańców kontynentu. Laicyzacja i ateizacja ma wpływ na wiele spraw. Przed kilkoma dekadami jak Europa długa i szeroka w niedzielę szło się całą rodziną do kościoła. Wypadało się umyć, ładnie ubrać i być przy tym trzeźwym. Dziś powszechnie panuje „kultura” totalnego luzu. Masy młodych ludzi zaczynają ostro pić w piątek po robocie by zacząć trzeźwieć w niedzielę po południu.

Przez dziesięciolecia patrząc wokół uważaliśmy że Polacy piją za dużo. Narzekaliśmy na upadek wiary. Dziś okazuje się że pod względem spożycia etanolu wleczemy się na szarym końcu wśród narodów UE, a nasza młodzież pracująca na zachodzie przeważnie postrzegana jest przez rówieśników jako banda nudnych zdewociałych abstynentów.

Alkohol i brak wiary skutkuje zanikiem rodziny i brakiem uczuć wyższych. Przypadkowe związki, przypadkowe dzieci, aborcje, masowe rozwody. O tym jak głęboki jest rozkład społeczeństwa niech świadczy fakt że w Szwecji 45% urn z prochami zmarłych pozostaje w spopielarniach zwłok. Rodziny nie odbierają ich z krematoriów. Nie grzebią. Rezygnują nawet z możliwości osobistego rozrzucenia ich na wiatr.

http://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M

W Holandii popularne jest określenie „depozyt genetyczny” – mówi się tak w przypadku jedynego dziecka dwójki jedynaków.

Skutki wieloletniej polityki proaborcyjnej i propagandy antyrodzinnej widzieliśmy po wejściu do UE – dwa miliony Polaków bez trudu znalazło zatrudnienie na zachodzie. Zajęli wakaty – miejsca pracy których nie obsadziły wyabortowane przed laty dzieci tubylców.

Co będzie dalej?

Już w tej chwili w unii europejskiej żyje kilkadziesiąt milionów muzułmanów. Przebywają w Europie zarówno legalnie jak i nielegalnie. W większości przypadków nie integrują się i nie mają takiego zamiaru. Pobierają zasiłki – zwłaszcza zasiłki na kolejne dzieci, ale pracę najczęściej podejmują na czarno i w swoim środowisku. W efekcie nie dokładają się do budżetów krajów pobytu. Nielegalnych imigrantów deportuje się jedynie sporadycznie – chronią ich organizacje obrońców praw człowieka, antyrasiści i partie lewicowe. Czemu lewicowe?

Europejscy socjaliści od lat funkcjonują w próżni społecznej. Klasa robotnicza do której kierowali swoją ofertę postmarksiści jest obecnie syta i zadowolona z poziomu życia. Pojawia się zatem potrzeba zdobycia proletariatu zastępczego – część głosów zapewniają feministki, zieloni i pożyteczni idioci. Imigranci legalni i nielegalni są tu odpowiednią klientelą. W efekcie oficjalnie laicka Francja która nie ma pieniędzy na remonty zabytkowych kościołów hojnie dotuje budowę meczetów. Dla socjalistów muzułmanie są też potencjalnymi sprzymierzeńcami w walce z chrześcijaństwem – w pierwszej kolejności katolicyzmem. I koło się zamyka.

Oriana Falaci w swoich książkach przestrzegła przed tym zjawiskiem.

Zniszczenie kościołów Europy za pomocą działań administracyjnych, procesów karnych i wspierania rozkładu wewnętrznego powoli staje się faktem. Tylko jaki będzie efekt?

Już dziś wokół Paryża czy Londynu znajdują się osiedla gdzie „białym” wstęp jest wzbroniony. Wyznawcy islamu mnożą się na potęgę wykorzystując system socjalny krajów UE, przy czym są całkowicie nieprzemakalni mentalnie. Idee zaniku rodziny, tolerancji wobec mniejszości seksualnych, czy laickości kompletnie do nich nie trafiają. Ich rodziny są silne i zwarte. Rozwody? Tylko jeśli mężczyzna wyrzuca kobietę z domu. Porzucenie islamu? Karane śmiercią. Cudzołóstwo? Karane śmiercią. Większość spraw nie wychodzi poza cztery ściany domu. Jeśli wychodzi - organizacje kobiece które tak chętnie walczą z „białymi” tu nabierają wody w usta. Nietolerancja? Każdy młody Arab czy Turek może przeciw prześladowcom wystawić legion braci kuzynów, wujków i stryjków. Albo poskarżyć się władzom. Świadkowie? Będzie ich mnóstwo - rodzinka pomoże. A kary za „rasizm” są drakońskie.

Większość „gości” nie akceptuje też zdobyczy cywilizacji europejskiej – praw kobiet, swobód obywatelskich, wolności słowa. Wykorzystują strach przed oskarżeniami o rasizm by wyszarpać możliwie liczne przywileje. Bogatsi po cichu kultywują niewolnictwo. Wątek prowadzonych przez Turków domów publicznych przewija się jak nitka w wielu śledztwach w sprawie porwań Polek, Serbek, Ukrainek…

W efekcie za dwadzieścia lat eurolewica ocknie się nagle w świecie gdzie zepchnięte na margines wyznania chrześcijańskie zastąpiło coś zupełnie innego. Nagle przekonają się że miejsce zniszczonego „opresyjnego i nietolerancyjnego” kościoła zajęli duchowni zupełnie innego wyznania. Nagle okaże się że bez dzieci nie ma pracowników, a bez pracowników nie ma emerytur. Młodzi muzułmanie nie będą łożyć na starych autochtonów. Pozostanie eutanazja.

Oczyma wyobraźni widzą jak w 2029 roku do Polski czy na Ukrainę napływają niemcy i Francuzi. Nie pruscy rugownicy, nie butni hitlerowcy, nie zwycięskie wojska Napoleona, tylko umęczeni i zastraszeni uchodźcy skamlający o prawo osiedlenia się w ostatnich chrześcijańskich krajach Europy.

Andrzej Pilipiuk


http://pilipiuk.blog.netbird.pl/2009/11 ... e#comments



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Gru 02, 2009 9:28 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
I to jest dowód na to, do czego może doprowadzić religia.
http://www.youtube.com/watch?v=wyFa-RTye3c


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 11:43 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
A to dowód na to do czego prowadzi połączenie coli i menthosów
http://www.youtube.com/watch?v=hKoB0MHVBvM

Corocznie na drogach ginie 1,2 mln ludzi w wypadkach samochodowych to jest średnio jeda osoba co 30 sekund, to znacznie więcej niż w wyniku działania religii jednak nikomu do głowy nie przychodzi by likwidować samochody.
To może warto zastanowić się ilu ludzi nie ginie z powodu tego że istnieją religie? Dlaczego w tym filmie nikt się nad tym nie zastanowił?

"Naukowość" tego filmu polega na tym że najpierw stawia się tezę "Religia źródłem wszelkiego zła" a potem wybiórczo traktując fakty próbuje się ją udowodnić. To podejście całkowicie nienaukowe. Tak samo jak stwierdzenie że na drogach co roku ginie 1,2 miliona ludzi dlatego samochody są złe i trzeba je zlikwidować.



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 1:10 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 05, 2008 1:04 pm
Posty: 819
Miejscowość: Zawadzkie
Tytuł "źródło wszelkiego zła" został nadany przez producenta i był to wymóg, aby film się ukazał. Dawkins nie chciał takiego tytułu, który defacto został nadany po realizacji materiału, czyli to nie teza, a twierdzenie.



_________________
Gdzieś między hutą, a kajakiem..
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 3:20 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Jeżeli autor tworzy jakieś dzieło a producent nadaje mu charakter niezgodny z zamysłem autora to autor rezygnuje z wydania takiego dzieła i szuka innego wydawcy, chyba że tytuł który został nadany filmowi przez producenta jest zbieżny z zamysłem autora albo zbytnio od niego nie odstaje. Tytuł filmu z kolei twierdzeniem może być dopiero gdy przedstawione są wszystkie możliwe dowody a nie tylko te tendencyjnie wybrane i manipulacyjnie skomentowane.
"Nie chciał ale musiał" nie przekonuje, a już na pewno nie zmienia tezy w twierdzenie.



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 6:53 pm 
Użytkownik

Rejestracja: Śro Gru 05, 2007 10:55 pm
Posty: 46
A za czyją kasę został ten film nakrecony.
To chyba jest "nelson" zalozony autorowi.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Gru 20, 2009 12:42 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
Uważam, że treść jest ważniejsza od formy.
Nie sądzę, aby Dawkins rozminął się z prawdą. Bezspornym faktem jest, że ludzie zabijają się na tle religijnym. To zupełnie co innego, jak wypadki na drogach. Te są niezamierzone. W przypadku wojen na tle religijnym (wyprawy krzyżowe, inkwizycja itp) jest to celowe działanie.
Ale skoro mówisz o forsie, to może warto się zastanowić, za czyją forsę utrzymujemy Watykańczyków.
Dlaczego z kasy państwowej opłacamy katechetów i kapelanów?
Osobiście nie mam nic do tego w co kto wierzy, ale niech to robi za własne pieniądze.
Zauważyłem, że Mariusz lubi spierać się o szczegóły. To bardzo dobrze, ale z jego strony jest to wybieg przed tym, aby nie musiał udzielić konkretnej odpowiedzi.
Mam więc do Mariusza pytania:
Czy Jezus faktycznie urodził się 25 grudnia ?
Ja uważam, że nie i to Krk zawłaszczył tę datę.
A co takiego szczególnego wydarzyło się 25 grudnia, że właśnie w tym okresie obchodzimy święta?


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Gru 20, 2009 6:47 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Nachbar kościół jawnie przyznaje że data ta wynika z tradycji i nie ma potwierdzenia ani w ewangeliach ani w innych źródłach historycznych. Taką też informację może uzyskać od księdza czy katechety dziecko na religii. Czy to jest mało konkretne?
Ponieważ uważam, i nieraz tu o tym pisałem, że z kasy państwowej powinny być finansowane wyłącznie wojsko , policja, sądy i ewentualnie drogi więc jeżeli mamy pozbawiać dotacji to wszystkich równocześnie także sport, kulturę naukę i wszystkie dziedziny jakie państwo zawłaszczyło. Dzisiaj dotacje w europejskim sojuzie to norma poczynając od kościołów a kończąc na firmach Dotacje do kościoła wręcz mu szkodzą uzależniając go od urzędników. Przykładem może być tu kościół niemiecki gdzie pośrednikiem w pobieraniu pieniędzy dla kościoła jest państwo co powoduje jego uzależnienie od władzy i miękkość w sytuacjach spornych na styku państwo-kościół.



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Gru 24, 2009 2:02 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 05, 2008 1:04 pm
Posty: 819
Miejscowość: Zawadzkie
Krótkie przypomnienie genezy obecnego kształtu okresu świątecznego - jak zwykłem nazywać ten czas.

Boże(?) Narodzenie
Autor tekstu: Krystyna Kukucka


Image


Wydaje nam się, że religijna wymowa tych świąt jest jednoznaczna. Wielu nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że większość niesamowitej magii, tego co czyni je tymi jednymi i niepowtarzalnymi wcale nie jest związana z chrześcijaństwem, że ich geneza jest o wiele, wiele starsza. Przesilenie zimowe świętowano już w epoce kamiennej.

Jeszcze sto lat temu niemal nie używano nazwy Boże Narodzenie. Powszechna była, utrzymująca się do dziś u naszych wschodnich sąsiadów, nazwa Gody.

Gody — od godzenia, łączenia starego z nowym, ciemności ze światłem, bo święta te przypadają na okres przesilenia zimowego, okres uważany za magiczny przez większość ludów europejskich Zwycięstwo dobra, jasności nad złem -ciemnością Wierzenia starosłowiańskie związane z najkrótszym dniem w roku podobne są do wierzeń związanych z dniem najdłuższym. Podobnie jak w noc Kupały, także i teraz ziemia miała odsłaniać śmiałkom swoje tajemnice, rozświetlać skarby, a wśród śniegu i mrozu pobłyskiwać miał kusicielskim światłem kwiat paproci.

Świat żywych łączyć się miał ze światem zmarłych, którzy mogli odwiedzać swoich krewnych i domostwa. Należało ich odpowiednio przyjąć i potraktować, aby nie narazić się na ich gniew. W niektórych wsiach do dziś w dzień wigilii niczego się z rozmachem nie wylewa, nie wysypuje popiołu z pieca, nie wiesza i nie zdejmuje prania, nie rąbie drewna a nawet gwałtownie nie siada, a przed usięściem delikatnie przeciąga ręką nad krzesłem. Chodzi o to, by przypadkiem nie zarąbać, nie powiesić, nie obsypać lub oblać czy nie przysiąść wędrującego ducha...Podobnie rzecz się miała z takimi czynnościami jak tkanie, przędzenie, motanie, szycie. Bano się że można przy nich uszkodzić istotę niewidzialną i w ten sposób narazić się na jej gniew...Do świąt odpowiednio przygotowywano domostwo, ozdabiano. Wszelkiego rodzaju lampiony i kule(bombki) broniły dostępu złym mocom do domów, miały odwracać ludzką nieżyczliwość. Rozwieszane łańcuchy strzegły dom przed głodem i kłopotami, wzmacniać miały więzy rodzinne.

Z kolei umieszczana gwiazda, to nie gwiazda betlejemska. Jest znacznie starsza. Umieszczana w domu miała pomagać w powrocie rodziny przebywającej w dalekich stronach. Wszak dawni ludzie trafiali na miejsce często idąc według gwiazd...Zawieszona pod sufitem podłażniczka (ścięty i powieszony czubkiem w dół wierzchołek sosny lub świerka, lub kilka związanych gałązek z drzewa iglastego) chroniła domowników od uroków, złych mocy, choroby .Ustawione w kątach snopki niemłóconego zboża zapewnić miały obfity plon w nadchodzącym roku. W niektórych okolicach podłogę zasypywano słomą lub sianem. To ofiara dla dusz - aby miękko miały podczas chodzenia a i ciepło znalazły...

Choinka, która na nasze ziemie przywędrowała z Niemiec niewiele ponad 100 lat temu też z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego. Świerki nie rosną w Jerozolimie. Drzewo iglaste było symbolem trwania, życia.

Głód był częstym towarzyszem dawnego człowieka. Jedzenie — głównym atrybutem wszelkiego rodzaju świąt. Potrawy wigilijne, ich ilość i dobór zapewnić miały zdrowie i dostatek pożywienia przez cały rok. Tu każda potrawa coś znaczy. Pozostawione wolne naczynie czekało nie tylko na zbłąkanego wędrowca, któremu nie wolno było odmówić gościny i jedzenia. To również naczynie z którego pożywiać się mogły duchy odwiedzające dom. Orzechy były symbolem pomyślności i bogactwa. Jabłka, będące symbolem zdrowia i urody to ulubiony pokarm duchów i dusz .Rozsypane na wigilijnym obrusie nasiona zbóż, lnu, konopi, maku, grochu, fasoli to z kolei ofiary dla bóstw opiekuńczych domu. Chleb zapewnić miał dobrobyt. Uznawano go za symbol nowego życia. Wypieki i produkty mączne dawać miały pomyślność i dostatek, groch chronił przed chorobami, mak zapewniał płodność, miód dawał przychylność sił nadprzyrodzonych, a grzyby ułatwiały kontakt ze światem zmarłych.

Wigilijny post nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim umartwianiem się, jest różny od postu wielkanocnego. Wynikał z przedchrześcijańskiego, słowiańskiego ale nie tylko słowiańskiego, przekonania, że człowiek i zwierzę jedną stanowią rodzinę, w dzień wigilijny zwierzęta mogą mówić ludzkim głosem i nie wypada, żeby w dniu tak szczególnym człowiek jadł zwierzę… Od stołu, z wyjątkiem gospodyni nie wolno było wstawać. Należało zjeść każdą potrawę, być poważnym i nie hałasować. (Nie zakłócać spokoju istotom niewidzialnym?)

Po kolacji przychodził czas wróżb. Jeśli siedzący przy stole rzucał wyraźny, długi cień oznaczać to miało długie życie w dobrym zdrowiu. Brak cienia to choroba albo śmierć. Snujący się po izbie dym ze zgaszonej świecy zwiastował pomyślność, jeśli wyraźnie ciągnął do drzwi oznaczało to czyjąś chorobę albo śmierć.

Pogoda w dzień wigilii i kolejne po niej 11 dni miała być odbiciem pogody w całym roku.

Należało unikać kłótni i sporów, aby nie kłócić się przez cały rok. Nic nie pożyczać, aby samemu nie musieć pożyczać, a własne długi oddać przed wigilią, być życzliwym dla innych, aby nie narazić się na nieżyczliwość...

Jak by nie patrzeć- czeka nas kolejny magiczny dzień. Tradycja to również pamięć o dziwnych wierzeniach i obyczajach przodków bez obowiązku wierzenia w to, w co oni wierzyli nie mając wiedzy, którą dziś mamy. Dla mnie to już nie pogańskie, nie chrześcijańskie, ale ateistyczne święta z poczuciem bliskości i więzi między ludźmi, tak nierozłącznie związane z tymi świętami, więzi która może wznosić się ponad podziały światopoglądowe i religijne, więzi i bliskości. Wszyscy jesteśmy gałęziami tego samego drzewa. Drzewa, które nazywa się Życie.



_________________
Gdzieś między hutą, a kajakiem..
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Gru 26, 2009 2:51 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Lis 10, 2008 4:35 pm
Posty: 155
Przede wszystkim sekwencja narodzin jest czysto astrologiczna. Gwiazda na wschodzie to Syriusz, najjaśniejsza gwiazda na niebie, która 24 grudnia leży w jednej linii z trzema jasnymi gwiazdami z Pasa Oriona.

Te 3 gwiazdy nazywane są dziś, tak jak w starożytności: TRZEJ KRÓLOWIE. Trzej Królowie i najjaśniejsza gwiazda - Syriusz wskazują miejsce wschodu słońca 25 grudnia. Oto dlaczego Trzej Królowie podążają za gwiazdą na wschodzie aby odnaleźć miejsce wschodu - narodzin słońca. Dziewica Maria, jest konstelacją Panny, znaną także jako Dziewica Panna. "Virgo" (Panna) po łacinie znaczy "Dziewica". Starożytny symbol Panny to przerobione "M".

Jest też inne ciekawe zjawisko zachodzące 25 grudnia, w dniu przesilenia zimowego. Od przesilenia letniego do zimowego, dni stają się krótsze i chłodniejsze. Z perspektywy północnej półkuli Słońce wędruje na południe, staje się mniejsze i wydaje się oddalać. Skracanie się dni, dojrzewanie zbóż, gdy zbliża się zimowe przesilenie symbolizował dla starożytnych proces śmierci.

To była śmierć Słońca. Do 22 grudnia proces umierania Słońca się dopełniał. Słońce poruszając się na południe przez 6 miesięcy, osiąga najniższy punkt na niebie. I tu ciekawostka - Słońce wstrzymuje swą wędrówkę na 3 dni. Przez te 3 dni pauzy Słońce przebywa w sąsiedztwie konstelacji Południowego Krzyża (Crux). Po tym czasie, 25 grudnia, Słońce podnosi się o 1 stopień, tym razem na północ, zapowiadając dłuższe dni, ciepło i wiosnę. I dlatego się mówi: Syn (Słońce) umarł na krzyżu, był martwy 3 dni po to by zmartwychwstać, czy narodzić się ponownie.


Nie komentuję postu Grzegorza, gdyż są to rzeczy oczywiste dla osób z otwartym umysłem.


   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Sty 10, 2010 9:34 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 30, 2007 8:11 am
Posty: 511
Zapomnieliście jeszcze dodać że Chrystus nie mógł się urodzić 24 grudnia bo wtedy nie było jeszcze kalendarza którego dziś używamy.



_________________
"Programy rządowe, raz rozpoczęte, nigdy nie znikają"
Ronald Reagan
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze:
Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze."
Aleksander hr. Fredro
   
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Sty 24, 2010 3:59 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 05, 2008 1:04 pm
Posty: 819
Miejscowość: Zawadzkie
Dzięki Ci, Panie Boże

Autor tekstu: R. Joseph Hoffmann
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Drogi Panie Boże,

Muszę ci to przyznać: ostatni przypadek twojego niekontrolowanego gniewu był przebojem, jeśli wybaczysz taki zwrot. I twój wybór miejsca — pół wyspy walczących o przetrwanie byłych niewolników z PNB 120 dolarów. Znakomite.

Właściwie, po potopie, to jest chyba twój najlepszy występ do tej pory. Być może lepszy, bo na Haiti, jak ostatnio słyszałem wykończyłeś w kilka dni 120 tysięcy ludzi, podczas gdy całkowita populacja świata w roku 4000 p.n.e. wynosiła tylko około pięć milionów, a obaj wiemy, że starożytny Babilon nie mógł mieć więcej niż powiedzmy 10% z tego. I zabrało to czterdzieści dni — dłużej niż zabrało ci stworzenie całego tego całego kramu. W każdym razie nie kłóćmy się o liczby. Dobra robota.

Domyślam się, że przyczyny, dla których to zrobiłeś, są zupełnie jasne. Wielu bardzo sławnych ludzi mówi, że nie istniejesz. Richard Dawkins mówi, że jesteś urojeniem. Kiedy powiedział to Freud, zesłałeś drugą wojnę światową, żeby podpalić twój wybrany naród, ale to było 65 lat temu, więc oczywiście nadeszła pora, żeby trochę sprawami potrząsnąć. Połknijcie to, Nowi Ateiści. I gdzie jest teraz wasza niewiara?

Zawsze robisz to wtedy (jak mówi Biblia), kiedy ludzie niczego się nie spodziewają, „jak złodziej w nocy". Jesteś Wielki — pierzyć tych , którzy mówią, że nie jesteś. Bóg nie jest Wielki, co?

Myślę także, że ludzie potrzebowali małej nauczki, jak wygląda prawdziwa katastrofa. O to ci chodziło? (Nie odważyłbym się zgadywać twoich dróg — wybacz bezczelność.) Przeciętny samobójca-morderca zabiera — no ilu — około setki ludzi w twoim Imieniu, jeśli ma szczęście i jego kalesony zapalają się zgodnie z planem. Ale ty się nie bawisz. Zaimponowałeś nam wszystkim tutaj, na dole. Osłupiłeś wręcz.

A czy już powiedziałem o wdzięczności? We wszystkich wywiadach, jakie widziałem, histeryczni ludzie, którzy stracili dzieci i domy, wieśniacy, którzy widzieli dach szkoły zawalający się na klasy pełne dzieci — autentyczny masowy horror tego wszystkiego: no cóż, wszystko, co przychodziło mi na myśl, to twoje zdanie z Księgi Kapłańskiej: „ześlę na was przerażenie, wycieńczenie i gorączkę, które prowadzą do ślepoty i rujnują zdrowie". Jesteś Bogiem swoich słów, bóstwem wypełniającym obietnice.

Nic dziwnego, że dygoczący z głodu ludzie mówią: „Dzięki Bogu zostałem oszczędzony" i „Dzięki Bogu, że nie było to gorsze". Trudno wymyślić, co mogłoby być gorsze, ale założę się, że jeśli jakikolwiek Bóg potrafiłby coś gorszego wymyśleć, to z pewnością Ty.

Szkoły i szpitale będą musiały poczekać. Może domy nie tak prędko zostaną odbudowane. Twoje dzieci chcą, byś wiedział, że kochają Cię, boją się i szanują Ciebie. Wiedzą, że lekarstwem na wszystko, co złe, nie jest edukacja, praca, pieniądze, lepsze rolnictwo — ani to idiotyczne słowo, które słyszę cały czas „infrastruktura". Co to jest i kto tego potrzebuje, kiedy ma się prawdziwą wiarę? Wiedza, że jedynym sposobem pokazania Ci, co naprawdę czujemy, jest odbudowanie kościołów i ponowne rzucenie ludzi na kolana, gdzie jest ich miejsce.

Chciałem tylko powiedzieć: Dziękuję za przypomnienie nam. Dzięki za to, że znowu do nas przemówiłeś.

R. Joseph Hoffmann
Przewodniczący Komitetu Naukowego Badania Religii (CSER) w Center for Inquiry oraz redaktor CAESAR: A Journal of Religion and Human Values. Jest badaczem w Goddard College oraz edytorem The Just War and Jihad: Violence in Judaism, Christianity and Islam (Prometheus Books, 2006).



_________________
Gdzieś między hutą, a kajakiem..
   
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
 Strona 27 z 29 [ 425 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 24, 25, 26, 27, 28, 29  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  

cron