Obecny czas: Wto Wrz 19, 2017 2:17 pm

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




 Strona 1 z 1 [ 9 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Czw Wrz 12, 2013 4:27 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Wto Kwi 05, 2011 4:21 pm
Posty: 413
Temat zainicjowałem na forum SO, ale myślę, że tutaj też będzie pasował.



Zastanawia mnie sprawa owego słynnego kompozytora. Wg wikipedii "Trwa spór o jego miejsce urodzenia; niektórzy historycy (M. Plezia) uważają za dawną historiografią, że pochodził on z Kielc, inni (np. prof. Gerard Labuda[2]), że z miejscowości Kielcza", co sugeruje, że sprawa nie jest oczywista, jak to przedstawiają miejscowe autorytety. Przez lata zresztą uczono, że pochodził z Kielc, dopiero niedawno mówi się, że jednak z Kielczy. Kielcza i gmina Zawadzkie ten spór jednoznacznie rozstrzygają na swoją korzyść: Wincenty był z Kielczy. Zmiana nastąpiła nagle i przynajmniej jak dla mnie, bez oparcia o rzetelne przesłanki - po prostu, skoro nadarzyła się okazja do przejęcia spuścizny po mistrzu, to choć moralnie wątpliwie, ale z niej skorzystaliśmy, a jedynym argumentem pozostała zbieżność nazw Kielczy i Kielc.
A mnie zastanawia, jak było w rzeczywistości. Przecież przed ogłoszeniem wersji z pochodzeniem Wincentego z naszego rejonu nikt o nim tutaj nie wspominał, nikt o nim nie mówił. Przecież mieszkańcy swoją historię znają i nawet, jak oficjalne nauczanie w szkołach wtłaczało w głowy dzieci kłamstwa, to w domach prawdziwa historia propagandę władz przykrywała. Wiemy o Zawadzkim, Collonie, Czempielu, Renardzie, o Minerwie, początkach hutnictwa, o Cystersach w Jemielnicy i wielu innych historycznych faktach. Wśród nich jakoś nic nie słychać o Wincentym, a nie chce mi się wierzyć, by pamięć o takiej postaci mogła w ludzkim przekazie zaginąć.
Czyżby takiej postaci jednak nie było? Czyżbyśmy hipotezę o pochodzeniu Wincentego właśnie z Kielczy przyjęli zbyt bezrefleksyjnie?
Może SO postara się przybliżyć historię tej osobistości i zachowane świadectwa, które by świadczyły o jego pochodzeniu jednak z Kielczy a nie z Kielc? Czy zachowały się jakieś zapisy, wspomnienia, dowody jego obecności na naszym terenie?


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Pią Wrz 13, 2013 3:06 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 05, 2010 8:32 am
Posty: 406
Miejscowość: zawadzkie
Parafia w Kielczy powinna chyba mieć jakiś zapis.
Pozdrawiam


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Sob Wrz 14, 2013 5:03 am 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 05, 2010 8:32 am
Posty: 406
Miejscowość: zawadzkie
Odpowiedź parafii Kielcza w temacie "Wincenty z Kielczy".

Szczęść Boże,
Wincenty z Kielczy żył w XIII w. Nie zachowały się księgi metrykalne z tego czasu. W naszej parafii najstarsze księgi pochodzą z XVIII w.
Oczywiście parafia była już o wiele wcześniej.
Hipotezę o pochodzeniu Wincentego z Kielczy podał profesor z Uniwersytetu poznańskiego Gerard Labuda. Tezę swoją poparł licznymi argumentami.
Pozdrawiam
ks. Jan Wypior


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Sob Wrz 14, 2013 1:20 pm 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Wto Kwi 05, 2011 4:21 pm
Posty: 413
Jakie to liczne argumenty?


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Czw Wrz 19, 2013 11:34 am 
Zaawansowany użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: Śro Lis 21, 2012 12:18 pm
Posty: 748
Sam jestem ciekaw

Czytając wpis na forum Strzelca to oczekiwałbym na wyjaśnienie jak to faktycznie było.

http://www.strzelecopolski.pl/wincenty- ... zy-z-kielc

Jeżeli argumenty podane przez Smoka są prawdziwe to co z argumentami Pana prof. Gerarda Labudy?



_________________
Pozdrawiam,

Andrzej Orłowski
   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Nie Paź 06, 2013 8:19 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Sty 14, 2013 1:54 pm
Posty: 260
"Zespół Szkolno-Gimnazjalny im. Wincentego z Kielczy obchodzić będzie w tym roku V rocznicę nadania imienia oraz poświęcenia sztandaru szkoły. W poniedziałek, 16 marca, wstępem do świętowania małego jubileuszu były wykłady kierownika Katedry Historii Średniowiecznej Instytutu Historii Akademii Pedagogicznej w Krakowie prof. dra hab. Jerzego Rajmana zatytułowany: „Wincenty z Kielczy na tle epoki”. Pierwsza z prelekcji odbyła się w budynku szkoły w Kielczy, z udziałem młodzieży gimnazjów i szkół średnich gminy Zawadzkie. Drugi wykład, z licznym udziałem słuchaczy (ponad 70 osób), został wygłoszony w Zabytkowej Chacie na zaproszenie Stowarzyszenia Wincentego z Kielczy oraz Parafii pw. Św. Bartłomieja. W przystępnej formie, z głęboką znajomością tematu oraz z sposobem przekazu, świadczącym o pasji historycznej prof. Rajman przybliżył sylwetkę wielkiego człowieka średniowiecza. Oto fragmenty wykładu prof Rajmana .

Europa w XIII wieku
Wiek XIII to okres pełnego rozbicia dzielnicowego w Polsce i zaniku jakiejkolwiek władzy centralnej. Egzystowały w pełni samodzielne księstwa. Część terytoriów zaczęła odpadać od Polski, dotyczy to ziemi chełmińskiej (część Mazowsza, nadana zakonowi krzyżackiemu), ziemi lubuskiej (część Śląska od ok. 1250 r. w posiadaniu margrabiów brandenburskich), Pomorza Gdańskiego (całkowicie się usamodzielniło pod rządami lokalnej nie-piastowskiej dynastii), północnego skrawka Wielkopolski (powstaje tam tzw. Nowa Marchia należąca do margrabiów brandenburskich). Na południu potężnym sąsiadem było Królestwo Czech. Jego władcy, szczególnie Przemysł Ottokar II prowadzili bardzo zręczną politykę zmierzającą do pokojowego podporządkowania sobie księstw śląskich. Małopolska (księstwo krakowskie) była w tym czasie pod silnym oddziaływaniem Królestwa Węgier, czego wyrazem był ślub księcia Bolesława Wstydliwego z Kingą. W XIII w. wyrośli nowi, groźni dla ziem polskich sąsiedzi: Marchia Brandenburska (przejęcie ziemi lubuskiej) i Litwa (ataki na Mazowsze i Małopolskę). Ruś popada w całkowite rozdrobnienie, a po klęsce w 1223 r. nad rzeką Kałką staje się zależna od imperium mongolskiego stworzonego przez Czyngis-chana. Zakon Krzyżacki, który sprowadzono na ziemię chełmińską dla chrystianizacji Prusów, wdał się z nimi w wieloletnie wojny i nie stanowił w XIII w. żadnego zagrożenia dla Polski. Bardzo ważną rolę w stosunkach politycznych księstw polskich odgrywało papiestwo. Za pontyfikatu Innocentego III znalazło się ono u szczytu potęgi politycznej. Wszyscy polscy książęta uznawali zwierzchnictwo papieża i starali się realizować jego nakazy, np. poprzez organizowanie wypraw krzyżowych przeciwko Prusom i wspieranie krzyżaków w walce z nimi W XIII w. Polska i Węgry stały się tymi krajami, wśród krajów uznających zwierzchnictwo papieża, które poniosły największe ofiary w walce z najazdem Mongołów (zwanych powszechnie Tatarami). Mongołowie najpierw pokonali wojska ruskie, a następnie dokonali podboju większej części Rusi Kijowskiej. W 1240 doszczętnie złupili i spalili Kijów. W 1241 r. zaatakowali Węgry, a na Polskę poprowadzili dodatkowe, dywersyjne uderzenie, aby pozbawić Węgrów sojusznika.
Zjawiskiem typowym dla XIII w. jest rozpoczęta wówczas w Polsce na szeroką skalę tzw. kolonizacja na prawie niemieckim. Najszybciej poczyniła ona postępy w księstwie wrocławskim rządzonym bardzo sprawnie przez księcia Henryka I Brodatego. Ułatwiał on osadnikom z Zachodu osiedlanie się w Polsce, dokonywał lokowania wsi na tzw. „surowym korzeniu” (oznacza, że musieli oni sobie najpierw wyciąć i wykarczować las, a później zakładać pola. Przyp. redakcja), a także przenoszenia już istniejących wsi polskich na tzw. prawo niemieckie. Za jego panowania lokowano także pierwsze miasta rządzące się prawem magdeburskim, takie jak Złotoryja, Środa Śląska i inne. Gospodarcza potęga pozwoliła władcom Wrocławia na podjęcie prób opanowania innych księstw. Budowane przez Henryka I państwo ponad dzielnicowe objęło księstwo wrocławskie, znaczną część Wielkopolski i księstwo krakowskie. Państwo Henryków Śląskich przestało istnieć wkrótce po śmierci księcia Henryka II Pobożnego, który poległ pod Legnicą w 1241 r. W księstwie opolskim pierwsze tzw. lokacje na prawie niemieckim miały miejsce w Opolu i Raciborzu przed 1217 r. za czasów księcia Kazimierza I. Dzieło to kontynuował na szeroka skalę jego młodszy syn książę Władysław I. Przebudowa społeczna i gospodarcza wsi i miast polskich pociągnęła za sobą powstawanie gęstej sieci kościołów.

Dwa zakony
Na XIII w. przypada zjawisko, które nazywamy pełnym ukształtowaniem się organizacji parafialnej. W poszczególnych diecezjach zostaje wprowadzony system dekanalny. W ewangelizacji środowisk miejskich szczególnie ważną rolę zaczęły odgrywać dwa nowe zakony. W 1222 r. biskup krakowski Iwo Odrowąż sprowadził do Krakowa zakon braci kaznodziejów, zwanych popularnie dominikanami, i oddał im kościół Trójcy Świętej. Wkrótce potem zaczęły powstawać kolejne klasztory tego zakonu, we Wrocławiu, Sandomierzu, Gdańsku, Płocku, Raciborzu i dalsze. Franciszkanie przybyli do Wrocławia i Krakowa niemal w tym samym czasie, w latach 1236-37. Warto także dodać, że kościoły dominikańskie i franciszkańskie należały do pierwszych w Polsce budowli w stylu gotyckim. Dominikanie jako środowisko intelektualne należeli do wybijających się w Europie średniowiecznej. Byli ludźmi wysoko wykształconymi, zakładali własne szkoły klasztorne i stawiali swoim zakonnikom bardzo wysokie wymagania, jeśli idzie o wykształcenie. W Polsce wybitnymi umysłami byli Peregryn z Opola, autor kazań; Marcin z Opawy, autor Kroniki oraz Wincenty z Kielczy. Wraz z franciszkanami odegrali niezwykle ważną rolę w rozwoju średniowiecznego dziejopisarstwa i hagiografii.
Ich zasługą było propagowanie nowych, w XIII wieku, kultów świętych, takich jak kult św. Stanisława Biskupa i Męczennika, św. Jadwigi Śląskiej, św. Anny Śląskiej, św. Kingi, błogosławionej Salomei, a w następnym stuleciu św. Jacka. Spod piór dominikanów wyszły takie dzieła jak Żywot Mniejszy św. Stanisława, który wyznacza początek nowego złotego okresu, hagiografii polskiej. Jego autorem jest Wincenty z Kielczy, a dzieło powstało około 1242 r. Żywot Większy św. Stanisława, po 1260 r. ma w dużej mierze charakter kompilacyjny, wiele wątków przepisanych wprost z innych źródeł. Do dzieł tzw. zaginionych zalicza się kronikę dominikańską z XIII w., której autorstwo również przypisuje się Wincentemu z Kielczy. Wincenty z Kielczy wypełnia lukę, jaką w kronikarstwie polskim jest okres po Wincentym Kadłubku. Dominikanin ten byłby także autorem Rocznika kapitulnego krakowskiego z 1266 r.
Najważniejszą rolę w annalistyce polskiej XIII w. odegrali franciszkanie. Rocznik w klasztorze krakowskim zaczęto prowadzić około 1240 r., a w 1270 powstała wielka kompilacja franciszkańska, z której czerpały późniejsze roczniki franciszkańskie: tzw. kompilowany krakowski i grupa roczników małopolskich. Kronika Mierzwy franciszkanina, powstała w Krakowie po 1288 r., prawdopodobnie na początku XIV w. Spod piór franciszkanów wyszły także bardzo poczytne żywoty świętych. Żywot św. Jadwigi powstały po 1278, a przed 1300 r. Autorem zachowanej wersji (wykorzystującej wcześniejszą) był prawdopodobnie franciszkanin, podobnie jak Żywota św. Anny Śląskiej (powstałego po 1265 r.), Żywota Błogosławionej Salomei (po roku 1273r.), Żywota Błogosławionej Kingi (po roku 1317). Oba zakony propagowały silnie kult św. Stanisława, a we wspomnianym tu Żywocie Większym tego świętego pojawił się postulat zjednoczenia państwa polskiego ze stolicą w Krakowie. Był więc Wincenty z Kielczy postacią wybitną, nie tylko na tle swojego zakonu, ale także na tle całej epoki XIII w.

Ślady Wincentego
O Wincentym dominikaninie, pochodzącym ze wsi Kielcza w księstwie opolskim, zachowało się kilka wiadomości. Na wstępnie należy zaznaczyć, że nie można mieć pewności, że kanonik Wincenty i dominikanin Wincenty z Kielczy oraz kanonik krakowski Wincenty to ta sama osoba. W 1222 r. na dokumencie ugody zawartej między biskupem Iwonem a Baranem Putysławowiczem w sprawie wsi Pełczyska świadkował Wincenty wraz z innymi kapelanami dworu biskupiego. Na tej podstawie można przyjąć, że przed 1222 r. znalazł się ten Wincenty w otoczeniu biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża. Posiadał już wówczas święcenia kapłańskie, o czym świadczy tytuł presbyter zamieszczony przed jego imieniem. Wincenty kanonik kapituły krakowskiej został poświadczony po raz pierwszy w 1227 r. Z tą godnością wymieniły go dokumenty z lat 1228, 1230, 1234 i 1235. Przyjmuje się tutaj zgodnie, że presbyter Wincenty i kanonik krakowski Wincenty to ta sama osoba oraz, że znajdował się on w najbliższym otoczeniu biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża. Skupmy się zatem tylko na tym, co na pewno dotyczy Wincentego z Kielczy.
W przedmowie do Żywota Większego św. Stanisława autor przedstawia się osobiście: „Ja Wincenty z Zakonu Dominikańskiego, na prośbę wielebnego pana Prędoty, biskupa krakowskiego i jego kapituły postarałem się pokrótce i prosto opisać i z pomocą Bożą zamknąć w tym dziełku na chwałę Bożą i chwalebnego męczennika biskupa Stanisława, to wszystko, czego dowiedziałem się”. Nieco wcześniej prosi czytelnika, aby wziął pod uwagę słabe moje siły, zbliżający się kres życia i wielkość przedmiotu. Na dokumencie księcia opolskiego Mieszka II Otyłego z 1246 r. zostali wymienieni bracia konwentu raciborskiego, a wśród nich Wincenty. Na dokumencie księcia Władysława z 21 X 1258 r. dotyczącym fundacji opactwa w Rudach na pierwszym miejscu świadkuje Wincenty, przeor klasztoru dominikanów w Raciborzu (Frater Vincentius prior fratrum Predicatorum in Ratibor). W opisie cudów towarzyszącym Żywotowi Większemu św. Stanisława znajduje się wzmianka, że pewnemu garbarzowi ze Sławkowa polecono, aby wyspowiadał się u dominikanina Wincentego w krakowskim kościele Trójcy Świętej przy kolumnie naprzeciw grobu św. Jacka. Ponieważ św. Jacek zmarł w 1257 r. można przyjąć, że po tym roku Wincenty pełnił funkcję spowiednika w kościele dominikańskim. Kolejny zapis dotyczący naszego Wincentego znajduje się w dokumencie wystawionym przez księcia opolskiego Władysława w 1260 r. dla klasztoru benedyktynek w Staniątkach koło Krakowa. Dokument ten zachował się w kopii. Listę świadków tego dokumentu otwierają dominikanie: Fratre Iohanne priore Rathiboriensi. Fratre Vincencio Kyelciensi. Określenie kyelciensis odczytywać, zatem należy w przypadku Wincentego jako de Kelcia. Zamianę de Kelcia na formę kyelciensis należy przypisać autorowi kopii tego dokumentu. W oryginale stało niewątpliwie de Kelcia.
Nekrolog klasztorny to często używana nazwa dla księgi zmarłych członków i dobrodziejów danego klasztoru. Jest to najważniejszy instrument służący utrzymywaniu więzi między żyjącą wspólnotą a zmarłymi. Nekrolog klasztoru dominikanów krakowskich zachował się dzisiaj w redakcji pochodzącej dopiero z XVII w. Nie znaczy to, że dopiero w tym stuleciu powstał – jego trzon stanowiły zapiski o zgonach związanych z tym klasztorem osób sporządzane na bieżąco od XIII w. Zapiski te wpisywano do rubryk pod odpowiednie daty dzienne, aby w danym dniu modlić się za spokój duszy osób wówczas zmarłych. W miarę upływu czasu w rubrykach przybywało zapisek o osobach. Po wyczerpaniu się miejsca na materiale pisarskim sporządzano nową księgę, do której przepisywano wszystkie, bądź częściej tylko część zapisek z poprzedniej księgi. Te poprzednie nekrologi dominikanów krakowskich nie zachowały się. Zapiska o Wincentym powstała najprawdopodobniej już w XIII w. I przetrwała sporządzanie wszystkich kolejnych ksiąg zmarłych. Musimy postawić pytanie, czy od razu miała ona taki zakres treściowy, jaki ma w siedemnastowiecznej redakcji, czy też np. początkowo miała skromny charakter, a przy którejś redakcji dodano jej nową treść?
Zapiska z nekrologu dominikanów krakowskich w obecnej postaci jest rozbudowana i donosi pod 2 stycznia, że zmarł frater Vincentius de Kielcza, qui ossa Ivonis beate mememorie episcopi Cracoviensis de civitate Mutinensi ad conventum attulit. Zapiską poświadczającą miejsce pochodzenia Wincentego jest notka z katalogu biskupów krakowskich w redakcji IV i V poświęcona sprowadzeniu do Krakowa zwłok biskupa Iwona Odrowąża: eius autem ossa per fratres Polonos ordinis Predicatorum signanter fratrem Vincencium de Kelcze ex Mutina de speciali episcopi et capituli Mutinensis consensu recipiuntur et in Poloniam deportantur. Jan Długosz w swojej Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis wspomina o Wincentym jako o autorze dzieł poświęconych św. Stanisławowi Męczennikowi. Nazywa go Vincentius de Kelcze de ordine Praedicatorum. Przy opisie cudu św. Stanisława, który wydarzył się podczas pielgrzymki Polaków do Rzymu dominikanin Wincenty podał, że komes Janus syn Jarosława, mąż szlachetnego rodu oraz bratanek mój Piotr, syn brata mego Henryka. „Zacni ci mężowie w gronie innych pielgrzymów udawali się do grobu apostoła Piotra. Wspomniany zaś kleryk Piotr jechał z nimi na studia do Bolonii. Żywiąc nabożeństwo do św. Stanisława prosił mnie odjeżdżając, abym mu dał cząstkę relikwii tego świętego, aby był mu opiekunem i przewodnikiem w jego wędrówce”. Na podstawie tego bardzo ważnego fragmentu źródłowego można przyjąć, że Wincenty należał do niewielkiego grona duchownych w Krakowie, którzy mieli dostęp do relikwii św. Stanisława, co z kolei oznacza, że musiał on cieszyć się wielkim zaufaniem biskupa krakowskiego Prędoty.
Można przypuszczać, że w okresie zasiadania Prandoty (Prędoty, z rodu Odrowążów) na stolcu biskupim (1242-1266) Wincenty odgrywał jakąś rolę w zabiegach o kanonizację Stanisława. Zwrócono uwagę, że skreślony przez pisarza opis uroczystości kanonizacyjnych w Asyżu we wrześniu 1253 roku sprawia wrażenie relacji naocznego świadka. Trudno wykluczyć obecność Wincentego w Krakowie 8 maja 1254 roku podczas licznego zjazdu z okazji uroczystego podniesienia kości (elevatio ossium) św. Stanisława. Na następne lata datuje się powstanie utworów hagiograficznych o nowym polskim świętym. Po roku 1257 Wincenty przebywał w klasztorze dominikańskim w Krakowie, a w latach 1258-60 w Raciborzu, gdzie mógł być przeorem. Umarł zapewne w latach siedemdziesiątych XIII wieku; zachowała się tylko dzienna data jego śmierci: 2 stycznia.

Wincenty z Kielczy, czy raczej z Kielc?
Nie możemy w tej kwestii postawić twierdzenia. Utożsamienie zapisu Vincentius de Kielcza z Wincentym z Kielczy w ziemi opolskiej opiera się na hipotezie Gerarda Labudy. Autor ten wyszedł z przekonania, że kariera duchowna Wincentego najpierw kanonika, a następnie dominikanina wskazuje, że pochodził w rycerskiego rodu. Ponieważ Kielce biskupie nie były własnością rycerską, należy doszukiwać się innej miejscowości Kielcza, która byłaby własnością rycerską, a ponadto jej właściciele mogli utrzymywać bliskie kontakty z rodem Odrowążów. Autor ponadto odrzucił przypuszczenie, że pisanie się Wincentego „z Kielc” mogło być wynikiem posiadania przez niego w tamtejszej kolegiacie jakiejś prebendy. Założenia te zaprowadziły uczonego do ziemi opolskiej, gdyż znajduje się tu, we wsi Kamień, gniazdo rodowe Odrowążów, istnieje także wieś Kielcza stanowiąca własność rycerską. Na tej podstawie została sformułowana hipoteza, że dominikanin Wincenty wywodził się z Kielczy nad Małą Panwią, w księstwie opolskim. Pochodzenie Wincentego z Kielczy, w oparciu o posiadaną dzisiaj wiedzę i przytaczane przez znawców tematu argumenty możemy określić z 95% pewnością.-Tyle prof.Rajman w tym temacie.


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Pon Paź 07, 2013 6:50 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Śro Maj 05, 2010 8:32 am
Posty: 406
Miejscowość: zawadzkie
Do ostatniej części powyższego postu.
Ciekawym byłoby wiedzieć od kiedy przepływająca przez Kielczę rzeka nosi nazwę Mała Panew. Może ktoś wie lub znajdzie.
Pozdrawiam


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Pon Paź 07, 2013 7:58 pm 
Zaawansowany użytkownik

Rejestracja: Pon Sty 14, 2013 1:54 pm
Posty: 260
Ja natrafiłem wzmianki o Małej Panwii( Małej Padwii) z przełomu 1500-1600 roku, m.in.Walenty Rozdieński w "Officina ferraria abo huta i warstat z kużniami szlachetnego dzieła zelaznego" z 1612r Z takim motto:

Motto

Wszakoż w księstwie opolskim nad te wszystkie szląskie
Kuźnice nasławniejsze już są małpodewskie;
Z których po małpadewskich rybieńskie nastały
Najpierw, lecz niektóre już popustoszały,
Tylko z nich co znaczniejsze dwie jeszcze kuźnice,
Tworogowska z Kotowską są na Rybnej rzece
Walenty Roździeński; Officina Ferraria, 1612.
Widziałem mapę z bodaj 1430r. na której widnieje rzeka Mała Panew ( Mała Padew) jak się uda to te informacje potwierdzę.


   
 
 Temat postu: Re: Wincenty z Kielczy czy z Kielc?
PostWysłany: Wto Gru 08, 2015 12:39 pm 
Nowicjusz

Rejestracja: Wto Gru 08, 2015 12:08 pm
Posty: 2
kugog napisał(a):Do ostatniej części powyższego postu.
Ciekawym byłoby wiedzieć od kiedy przepływająca przez Kielczę rzeka nosi nazwę Mała Panew. Może ktoś wie lub znajdzie.
Pozdrawiam



Nie wiem, ale ciekawe zagadnienie. Poszukam :x


   
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
 Strona 1 z 1 [ 9 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  

cron